Przetestowałam nową formułę workation w Hiszpanii

Co zadziałało od razu, a co okazało się dla mnie kolejnym wyzwaniem?

Pobyt na Costa del Azahar (Wybrzeżu Pomarańczowym) zaczęłam od tygodniowego urlopu w Peñíscola, który przeznaczyłam na zrelaksowanie się i przygotowanie się mentalnie do workation.

Po tym czasie dotarłam do Castellón. W mieszkaniu zameldowałam się 3 dni przed rozpoczęciem workation, więc miałam czas na aklimatyzację – przygotowywanie wygodnego i spokojnego stanowiska pracy, przetestowanie Internetu, zrobienie zakupów, poznanie miasta, ale też czas na relaks na plaży.

👉 W poprzednich latach przechodziłam od razu z wersji home office do workation.

Musiałam szybciej przestawiać się na tryb pracy w nowym otoczeniu. Proces aklimatyzacji był dla mnie bardziej wymagający. Tym razem było bez poczucia pośpiechu i presji, które towarzyszyły mi wcześniej. Zaczęłam pracę zdalną wypoczęta i pełna energii.

👉 Robiłam w ciągu dnia regularne przerwy na spacery i medytacje.

Taki tryb pracy okazywał się dla mnie bardzo efektywny. Jest to też nawyk, który chcę praktykować w normalnym środowisku home office z jednego głównego powodu. Dostrzegam jak godzinna przerwa na odpoczynek daje mi nie tylko chwilę wytchnienia, ale także znaczący zastrzyk energii i jasności umysłu. Dzięki regularnym spacerom lub medytacjom mogę nie tylko oderwać się od ekranu komputera czy rozprostować nogi. Mogę pobyć ze sobą i zresetować głowę w zielonej przestrzeni wypełnionej śpiewem ptaków, albo w pomieszczeniu otulonym ciszą. Potem wracam do biurka nakręcona i produktywna.

👉 Po pracy nie brakowało czasu na aktywny i bierny równie efektywny odpoczynek.

Regularnie jeździłam na rowerze, a w środy wieczorem wychodziłam na tapas. Poza domowymi obowiązkami jak zakupy, sprzątanie, znajdowałam czas na totalnie nie robienie nic. Nie miałam poczucia, że muszę wszystko wokół zobaczyć, bo moim celem było czerpać radość z małych rzeczy i dawać sobie przestrzeń na regenerację. Postawiłam na aktywności, które sprawiają mi przyjemność, bez presji eksplorowania każdej atrakcji turystycznej. Z każdym kolejnym pobytem na workation widzę, że to lokalne życie daje mi największe połączenie z miejscem, w którym przebywam. Zamiast ścigać się za kolejnymi punktami widokowymi, pozwalam sobie na setny spacer do pobliskiego parku, kolejną przejażdżkę na tę samą plażę, gdzie obserwuję ludzi, poznaję autentyczną kulturę i tworzę głębsze, bardziej osobiste wspomnienia.

👉 Bywały dni wymagające, ale kto ich nie ma w życiu codziennym.

Awaria służbowej skrzynki pocztowej, brak weny na pisanie, odwołane konsultacje przez klientów, wchodzenie po schodach na 4 piętro, śpiewy flamenco w piątek pod blokiem, czasem też głośna muzyka po 23 u sąsiadów, których musiałam uciszać tylko dwa razy.

👉 Trzeci wyjazd zakładał miesiąc workation, a nie jak dotąd trzy miesiące.

Skróciłam czas trwania workation, aby eksperymentować z różnymi długościami takich wyjazdów i lepiej zrozumieć, jak wpływają one na moją produktywność i samopoczucie. Lubię długie pobyty, bo dzięki nim mogę bardziej zanurzyć się w miejscu, w którym jestem. Mimo to, miesięczny wyjazd wniósł także ogromną wartość do mojego życia, ponieważ znajomość kultury Hiszpanii i język hiszpański, który odkrywam od 20 lat sprawia, że czuję się zawsze związana z krajem, w którym przebywam na workation. Krótszy pobyt poprzedzony urlopem pozwolił mi na szybsze dostosowanie się do obowiązków i planów, ale praktyka wcześniejszych dwóch dłuższych wyjazdów pomogła mi w zrozumieniu i akceptacji procesu adaptacji, zmiany pewnych nawyków i zachowań, a także zarządzanie czasem w nowym środowisku.

👉 Mój miesięczny workation zakończyłam również tygodniowym urlopem i…

detoksem social mediowym, dzięki czemu poczułam, jak wspaniale jest się odłączyć od technologii na urlopie. Bez ciągłego sprawdzania powiadomień i przeglądania aktualności, mogłam skupić się na sobie, swoich potrzebach i otoczeniu.

Pomimo, że to mój trzeci powrót z workation, a tym razem nawet powrót z urlopu, to i tak jeden dzień po jest mi zawsze bardzo potrzebny, żeby całkowicie przestawić się z trybu wakacyjnego na codzienny. To dzień, kiedy mogę w spokoju rozpakować walizki i wprowadzić się z powrotem w rytm codziennych obowiązków w Polsce. Także emocjonalnie, bo ten dodatkowy czas pozwala mi zamknąć jeden rozdział i z entuzjazmem rozpocząć kolejny. Mimo, że wracam do tego co najbardziej mi znane, to zwykle spędzam ten dzień na refleksji nad tym, co przeżyłam podczas workation, czego się nauczyłam oraz przemyśleniach nad nowymi pomysłami, które przywiozłam.

Zauważam jak dzięki regularnej praktyce i napotkanym różnym wyzwaniom na workation, umiem lepiej w elastyczność, samodyscyplinę, zarządzanie swoim czasem i rozdzielaniem go na ten kiedy pracuję, a kiedy odpoczywam.

Workation zmusza do myślenia na różne sposoby i sprzyja rozwijaniu „elastyczności poznawczej”. Wszystko to składa się na profil pracownika, który jest nie tylko bardziej efektywny, ale także bardziej odporny na stres i bardziej zmotywowany do ciągłego rozwoju osobistego i zawodowego. Jak powiedział amerykański neuropsycholog Paul Nussbaum:

“Kiedy wystawiasz swój mózg na działanie środowiska, które jest nowe i złożone lub nowe i trudne, mózg dosłownie reaguje”.

Workation wymusza intensywną pracę mózgu i „wystawia” nas na działanie wielu nowych bodźców zmysłowych – nowe smaki, dźwięki, zapachy, zachwycające widoki, a do tego konieczność odnajdywania się w wielu nieznanych sytuacjach, śledzenie map, szukanie tras, poznawanie historii i rozmów z nowo poznanymi ludźmi.

Dlatego zachęcam Was do tego, abyście nie oceniali, a odważyli się i próbowali, bo to nowe staje się okazją do nauczenia się czegoś nowego o sobie samym i o tym, jak efektywnie odpoczywać, będąc jednocześnie produktywnym. Zdobędziecie nie tylko cenne doświadczenie zawodowe, ale również rozwiniecie swoje umiejętności interpersonalne i zdolność adaptacji do różnych środowisk i kultur.

Pobyt w Castellón zakończyłam spotkaniem z moją 80-letnią hiszpańską sąsiadką na klatce schodowej, która słowami „Disfruta de la vida, porque la vida son solo dos días.” – „Korzystaj z życia, ponieważ życie to tylko dwa dni.” przypomniała mi, jak ważne jest cieszenie się każdą chwilą i nie odkładanie marzeń na później.

Niech te słowa niosą Was także w tym tygodniu i mobilizują do tych dobrych zmian! 💛

#PozytywnyPoniedziałek